Kocia kawiarenka
Ta książka jest totalnie urocza i ciepła. Urocza; bo cały czas spotykamy w niej urocze koty, głównie te należące do rodziny głównej bohaterki, Isli. Ciepła, bo nad tytułową kawiarenką pracuje najbliższa rodzina i przyjaciółki Isli. A że są to bardzo pozytywne, kochane osoby, wychodzi nam z tego taka ciepła opowieść wiecznie z kotami w tle.
Ładnie został przedstawiony wątek tego, jak czasem trudno się odnaleźć w nowej szkole. Jest bardziej poboczny, bo głównym jest kocia kawiarenka, ale jednak rzuca się w oczy. I przebieg wydarzeń uczy wyraźnie, że o takie rzeczy nie warto się mocno martwić. Jeśli będziemy sobą, to na pewno znajdzie się ktoś, kto nas polubi :)
Przewinął się też wątek przemocy wobec zwierząt. Niestety są ludzie, którzy nigdy nie powinni mieć zwierząt, a mają. No i wiecie, co z tego wychodzi. Dlatego Isla chce, aby kawiarenka pomagała bezdomnym kotom znaleźć dom i jest to bardzo szlachetne. Książka pokazała, że ludziom naprawdę kochającym zwierzęta trudno zrozumieć, co mają w głowie ci, którzy je krzywdzą. Osobiście też kocham zwierzęta, mam dwa koty i psa, więc doskonale rozumiem Islę.
Trzeba też zauważyć, jak piękne są ilustracje autorstwa Lucy Truman. To idealnie dopełnia książkę.
Jednak trochę mało się działo w tej książce, była bardzo spokojna, a ja tam lubię jak w książce coś się dzieje. Więc jest to dla mnie raczej średnia książka, do poczytania ot jeśli chcesz akurat czytać coś o kotach. Nie zrobiła na mnie piorunującego wrażenia i nie mam ochoty na następne tomy. Co nie znaczy, że jeśli gdzieś spotkam, to nie kupię, ale zawiść w najbliższym czasie nie będę.
Ale polecam miłośnikom kotów, bo to ciepła historia z kotami w tle. Nie żałuję, że przeczytałam, co to to nie ;)
Komentarze
Prześlij komentarz